Wodne anioły

wodne aniolyJeśli chodzi o kryminał, w dodatku szwedzki, to nie trzeba mnie długo namawiać do czytania. Wodne anioły dostałam od mamy w prezencie urodzinowym i kilka dni temu zabrałam się ochoczo do lektury.

O co chodzi?

W dzielnicy Linköping zostają odnalezione zwłoki małżeństwa, Cecilii oraz Patricka Andergrenów. Nie ma natomiast śladu po ich kilkuletniej córeczce. Śledztwo prowadzi komisarz Malin Fors. Nie wiadomo kto zabił parę, jaki miał motyw i najważniejsze – nie wiadomo co się stało z dziewczynką.

Śledztwo podąża w zasadzie dwoma tropami – związanymi z adopcjami – Ella, dziewczynka z Wietnamu, została adoptowana przez Andergrenów, oraz związanymi z łapówkami – rzekomo przyjmowanymi przez Patricka podczas jego pracy w firmach działających na rynkach azjatyckich.

Oczywiście nie będę zdradzać Wam zakończenia  – sami sobie przeczytajcie. W każdym razie po ten kryminał warto sięgnąć. To moje pierwsze spotkanie z Kallentoftem, ale z pewnością nie ostatnie. Wodne anioły to szósty kryminał z serii z Malin Fors. Pierwsze pięć autor ułożył w cykl z porami roku w tytule (jeszcze, podkreślam – jeszcze! – ich nie czytałam). Kolejny cykl powiązany ma być z czterema żywiołami. Na pierwszy ogień poszła woda :)

Historia, którą prezentuje Kallentoft jest z pewnością wciągająca. Akcja rozkręca się powoli, ale dzięki temu nie dostajemy „biegu z przeszkodami na czas”, ale jest okazja do tego by przedstawić bohaterów, opisać ich problemy, ich życia, światy. Główną bohaterką jest komisarz Malin Fors, walcząca z nałogiem alkoholiczka, będą w dość problematycznym związku – razem ze swoim partnerem starają się o dziecko – póki co bez rezultatów. Współpracownicy – Zeke, Johan, Elin – nie są przedstawieni jednowymiarowo – mają swoje dobre i złe strony. Ta część „obyczajowa” wzbogaca część kryminalną, ale wcale jej nie przesłania. Po prostu uzupełnia. Dostajemy opowieść jak wygląda trudne śledztwo, co robią ludzie próbujący rozwikłać zagadkę, z czym muszą się zmierzyć – nie tylko zawodowo. Do tego co jakiś czas pojawiają się wypowiedzi/myśli zamordowanych rodziców Elli. Świat duchów przenika świat policjantów, morderców i zwykłych ludzi. I szczerze mówiąc to te wstawki autor mógł sobie darować. W moim odczuciu absolutnie nie wnosiły niczego nowego i były po prostu dziwne.

Nie wiem czy Kallentoft jest lepszy od Larssona (vide tekst na okładce „promujący” kryminał: „Nie zawracajcie sobie głowy Stiegiem Larssonem, Kallentoft jest lepszy” Magnus Utvik, krytyk literacki). Na pewno jest dobry :) i jeśli ktoś ceni sobie kryminały, to z pewnością powinien sięgnąć po jego książki. Ja czekam na promocję na jego wcześniejszą serię, mam nadzieję, że jakaś księgarnia wpadnie na pomysł na przecenienie kryminałów Kallentofta.

Mons Kallentoft, Wodne anioły, przeł. Robert Kędzierski, Anna Krochmal, Wydawnictwo Rebis, Poznań 2013.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: