Sońka

SonkaSońka to pierwsza książka Ignacego Karpowicza, po jaką miałam okazję sięgnąć. Lepiej chyba nie mogłam trafić.

Bajka o życiu

Jest to powieść o miłości totalnej, takiej która nie potrzebuje słów do wyrażenia samej siebie. To miłość ciał, dzika i namiętna. Jednocześnie to historia wzruszająca, o miłości zakazanej, z nieszczęściem i tragedią zamiast happy endu.

W powieści mamy dwa spotkania: w 1941 roku podczas wojny Sońka poznaje Joachima, esesmana, w którym zakochuje się bez pamięci. Późniejsze – to spotkanie Sońki i Igora, warszawskiego reżysera, który przypadkiem spotyka staruszkę na podlaskiej wsi.

Minęło dziesięć, trzydzieści lub pięćdziesiąt lat, lecz dla Soni od dwudziestu, czterdziestu lub sześćdziesięciu lat to było równie dawne dawno temu. A po tym „dawno” i tamtym „temu”, po nich zawsze odżywał akuratnie ten sam, toczka w toczkę, czas, gdy Sonia, bardzo młoda, nażyła się i naczuła tyle, że potem już ani żyła, ani czuła.

Razem z Sonią, która opowiada swoją historię Igorowi, cofamy się do czasu wojny. Spotyka wtedy Joachima, Niemca. Ich miłość to miłość ciał. Łączy ich namiętność tak wielka, że wszystko inne przestaje mieć znaczenie: już wtedy – dawno, dawno temu – że już wtedy rozumieliśmy: ten początek, ta noc spełnionego życzenia, moc połączonych ciał, to jest nasz koniec, początek upadku. Jej życie rozpoczyna się, rozkwita wraz z pojawieniem się Joachima, i gaśnie rok później, kiedy Sońka traci bliskich. Miłość do Joachima to miłość zabroniona, zakazana. Nie można przecież kochać wroga.

Historia przeciwko kobietom

Opowieść Sońki – prosta i spokojna – wzrusza. Gwałcona przez ojca dziewczyna poznaje Niemca, którego pokocha ponad życie. Ponad życie swojego męża, syna, rodziny.

Opowiadała swoje zwyczajne życie z miejsca, gdzie ludzie za krótko żyli, bo wplątała ich w szprychy historia, a ona zawsze jest przeciwko ludziom. Historia jest zawsze przeciwko ludziom, a najbardziej – kobietom.

Autor pięknie kreuje postać Sońki – pełnej dystansu, spokoju, pogodzenia się z życiem. Jej historia, przełożona na język teatru, nabiera nowego znaczenia. Nie tylko zostaje opowiedziana, ale i przedstawiona. Historia Sońki to historia tragicznej miłości. Ta bowiem nie patrzy na narodowość. Samą powieść rzecz jasna można interpretować na różnych poziomach – mamy motyw przemiany, zarówno Sońki, jak i Igora. Można spojrzeć na tę książkę jako podjęcie tematu wojny, próbę zmierzenia się z historią. Dla mnie jest to przepiękna opowieść o miłości, ponad wszelkimi podziałami. Miłości tragicznej, nieszczęśliwej.

Karpowicz unika patosu. Zręcznie operuje językiem, zgrabnie balansując między sztuką a kiczem. Na spotkaniu autorskim w Kutnie pisarz odpowiadał na zarzut zdrady narodowej. Karpowicz mówił:

– Ci, którzy czytali wiedzą, że zarzut jest bzdurny, a ci którzy nie przeczytają i zarzucają – i tak nie przeczytają. (…) Ludzie zawsze się oburzają, zwłaszcza gdy nastaje czas narodowej kultury i narodowych mediów.

Na koniec dodam jeszcze, że na pochwałę zasługuje oczywiście przepiękna okładka i układ typograficzny. Projektowali je Przemysław Dębowski i Wojtek Kwiecień-Janikowski.

Ignacy Karpowicz, Sońka, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2014.

Komentarze (2)

  1. Tyle już dobrego słyszałam o tej książce, a ciągle nie mogę się za nią zabrać. Boję się

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: