Siostrzyca

siostrzycaSiostrzyca Johna Hardinga została zakupiona w promocji publio.pl jako książka „na działkę”. Oczywiście to mój prywatny podział – jednym słowem potrzebowałam jakiejś łatwej, lekkiej lektury na wakacyjne popołudnia (i wieczory). Być może książka, nawiązująca do klasyki gatunku – gotyckiej opowieści, bardziej pasowałaby do jesiennych, szarych i zalanych deszczem nocy, ale cóż, przeczytałam od razu, w słoneczne popołudnie.

Historia Florence i jej przyrodniego brata Gilesa, mieszkających w zaniedbanym dworze Blithe, naprawdę wciąga. Główna bohaterka (i zarazem narratorka) ma dwanaście lat i opowiada swój świat własnymi słowami. Dosłownie. Powieść aż kipi od neologizmów (brawa dla tłumaczki!), które wymyśla dziewczynka. Wychowywana jest w przedziwny sposób – bez żadnej edukacji (tak uważa jej wuj – kobieta nie musi być wykształcona, nie musi umieć czytać ani pisać – z tego są same kłopoty), zatem Florence robi co chce. Z nudów – sama uczy się czytać. Nic więc dziwnego, że jej ulubionym miejscem jest biblioteka. Dziewczynka spędza tam całe dnie zapoznając się z Szekspirem, Edgarem Allanem Poe i innymi pisarzami. Wszystko po kryjomu – nikt nie może się dowiedzieć, że umie czytać. Akcja przyspiesza gdy w domu pojawiają się guwernantki. Pierwsza ginie w dramatycznych okolicznościach – wypada podczas przejażdżki łódką i topi się w pobliskim jeziorze. Druga opiekunka – panna Taylor – wzbudza niepokój i podejrzenia u Florence. Faktycznie – guwernantka nie jest tą osobą za którą się podaje, a jej celem jest porwanie małego Gilesa.

Rozwikłanie intrygi i poszukiwanie odpowiedzi kto kim naprawdę jest, prośba o pomoc komendanta policji – wszystko to zwala się na głowę dwunastoletniej dziewczynki. której nikt w zasadzie nie wierzy. Ze swoimi podejrzeniami zostaje w zasadzie sama. Prawie sama, bo wspiera ją jeszcze zakochany w niej młodzieniec z sąsiedztwa, chorujący na astmę, Theo.

Opowieść, z początku wydawałoby się, że przewidywalna i tendencyjna, zaskakuje na końcu. Nic nie jest takim jakim się wydawało. Powieść Hardinga jest zręcznym połączeniem literatury grozy z kryminałem, okraszonym psychologicznymi elementami. Pochwalić należy także pracę tłumaczki, która mogła się wykazać. Na duży plus zasługuje tytuł – w oryginale to zwyczajne Florence and Giles, polska Siostrzyca wyciąga na wierzch złowrogi wydźwięk neologizmu, nawiązując jednocześnie do językowych zabaw i słownika głównej bohaterki.

John Harding, Siostrzyca, tłum. Karolina Zaremba, Dom Wydawniczy Mała Kurka, Piastów 2011. Promocja w publio.pl – 6,95 zł, w promocji na ebooki.allegro – 13,90.

1 Trackbacki i Pingbacki

  1. Kobieta w czerni | zaginam rogi

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: