Salon d’Amour

Salon d'Amour - okładka książkiLiteratura skandynawska kojarzy mi się przede wszystkimi z kryminałami. To oczywiście zbytnie uproszczenie, wynikające jednak z tego, że zazwyczaj właśnie takie kryminały – szwedzkie czy norweskie – czytam. Dla odmiany tym razem sięgnęłam po coś zupełnie zwyczajnego i obyczajowego. Taką właśnie powieścią jest Salon d’Amour Anny Jansson.

W zasadzie nie czytam tego rodzaju powieści – tym razem jednak postanowiłam zaryzykować i przeczytać coś lekkiego i mało ambitnego. Tak by mieć lekturę w sam raz do pociągu. I jak się okazuje Salon d’Amour całkiem nieźle się sprawdził w takiej roli.

Główną bohaterką jest Angelika, fryzjerka prowadząca własny salon fryzjerski. Z racji zawodu poznaje mnóstwo ludzi – prócz ścinania włosów i upinania fryzur stara się pomagać swoim klientom, zwłaszcza w sprawach sercowych. Razem z nią pracuje Ricky, który jak i jego pracodawczyni, angażuje się w uszczęśliwianie klientów Salonu d’Amour. Prócz swatania pojawia się wątek sensacyjny, ale i miłosny – bo czy główna bohaterka może być sama?

Jak widać fabuła nie powala na kolana, choć na podstawie książki można byłoby nakręcić jakiś pogodny film (przypuszczam, że mógłby być nawet lepszy niż powieść Jansson). Porównanie zaś Angeliki do filmowej Amelii (opis z okładki książki) jest w moim przekonaniu nadużyciem. Owszem, Angelika przynosi ludziom szczęście, pakuje się w mniejsze i większe tarapaty, z których ostatecznie udaje jej się wyjść, myśli pozytywnie o świecie. Ale tylko tyle. Nie ma magii, uroku i wdzięku.

Powieść wydana została w serii Gorzka Czekolada, którą wydawca reklamuje jako niesztampową i emocjonującą, pozostawiającą na długo słodki posmak z nutą goryczy. Emocji wiele w powieści Salon d’Amour jak dla mnie nie było; owszem znalazło się kilka scen, które mnie szczerze rozbawiły – wątpię jednak bym je pamiętała za kilka miesięcy. Wystarczyło jednak by nie zasypiać w pociągu nad książką.

Anna Jansson, Salon d’Amour, tłum. Elżbieta Ptaszyńska-Sadowska, Wydawnictwo Media Rodzina, Poznań 2015.

*Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Media Rodzina. Dziękuję!

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: