Reporterzy. Ich świat

Reporterzy ich świat - minibookZ okazji  jubileuszu wydania 700. numeru miesięcznika „Znak”, pismo zaprezentowało kilka ciekawych inicjatyw. Jedną z nich są minibooki. W trzech seriach: Człowiek, Kontrowersje, Autorytety – został zaprezentowany wybór najważniejszych i najciekawszych tekstów, jakie przewinęły się przez 67 lat działalności pisma.

Sięgnęłam najpierw po „Reporterzy. Ich świat„. Lubię reportaż, a do zakupu minibooka przekonały mnie nazwiska. Trzy wywiady – z Wojciechem Jagielskim, Małgorzatą Szejnert, Ryszardem Kapuścińskim, oraz dwa reportaże – oba autorstwa Andrzeja Muszyńskiego.

W wywiadach reporterzy opowiadają o swojej pracy, tym jak wygląda, co można, a czego nie można zrobić. Czym jest podróż, wyjazd dla reportera. Kapuściński podkreśla, że Niezależnie od tego, ile trwa wyprawa, należy mieć przede wszystkim przekonanie, że podróżowanie jest tylko epizodem. Nawet jeśli ten epizod ogarnia większość życia. Jak odnajduje się w nowych, odmiennych od tego co mu znane, miejscach.

Trafiło do mnie to, co powiedziała na temat reportażu Szejnert:

Trudno dziś właściwie określić, co jeszcze jest reportażem, a co już nie. Kiedyś było chyba łatwiej. Na pewno. Świat był mało poznany. Klasyczny reportaż podróżniczy lub wydarzeniowy wymagał opowieści z bohaterami i następstwem wypadków. Marsz solny Gandhiego i jego dramatyczny przebieg nie był przekazywany przez telewizję, lecz przez towarzyszących mu reporterów prasowych. W czasach mediów elektronicznych, z błyskawicznymi relacjami na żywo, nie możemy już opisywać wydarzeń. Musimy znaleźć sposób, by pokazać je inaczej niż telewizja lub Internet. Sięgnąć głębiej.

 Ciekawa uwaga. Reportaż, chcąc tego, czy nie, ewoluuje. Jeśli chce przetrwać i być wciąż interesujący dla czytelnika, to musi odpowiadać na zmiany zachodzące w mediach. Zmienić swoją formułę, już nie opisywać wydarzenia (tego co się dzieje dowiemy się na stronach internetowych czy na Twitterze), ale raczej być analizą wydarzeń; wchodzić głębiej, przedstawiać bohaterów wydarzeń, często niedostrzeganych w szybkich relacjach przeprowadzanych na gorąco. Dla mnie ten zbiór (króciutki, raptem kilkadziesiąt stron) był bardzo inspirującą lekturą.

Ktoś mógłby się zapytać po co kupować taki zbiór, skoro teksty te są dostępne w sieci. Racja – „Znak” otworzył swoje archiwa i można teraz przeglądać poszczególne numery. Archiwum „Znaku” jest świetną sprawą – można przeszukać interesujący nas rok i dowiedzieć się, jakie tematy były wtedy „na fali”, można też, mając namiary na interesujący nas artykuł, od razu go znaleźć. Wielkie ułatwienie! Dlaczego więc minibook? Przede wszystkim – z wygody. Nie trzeba przedzierać w poszukiwaniu ciekawych tekstów, do ręki dostajemy pakiet artykułów, ułożonych tematycznie, w ładnej, estetycznej formie, za naprawdę niską cenę.

—–

Minibooki „Znaku” można kupić w Woblinku. Prócz Reporterów macie także:

Minibook Zło. Dlaczego jest do pobrania ZA DARMO!

1 Trackbacki i Pingbacki

  1. Minibooki i e-prenumerata - "Znak" - Zaginam Rogi

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: