Punkt Borkmanna

punkt_borkmannaPo drugą z serii książek z Van Veeterenem sięgnęłam natychmiast po przeczytaniu Nieszczelnej sieci. Polubiłam styl i pomysły Nessera, a Punkt Borkmanna jest  z pewnością lepszy od wcześniejszego kryminału.

Tym razem spotykamy komisarza Van Veeterena na wakacjach. Jego urlop zbliża się ku końcowi – i chyba dobrze, bo detektyw jest już znużony wolnym czasem oraz spotkaniem ze swoim synem. Jednak nie długo będzie mógł się cieszyć tym leniwym czasem. Dostaje bowiem wezwanie do pobliskiego miasteczka – Kaalbringen, w którym doszło do morderstwa.

A w zasadzie do trzech morderstw. Wszystkie ofiary zginęły od uderzenia toporem. W zasadzie nie ma nic, co łączyłoby te śmierci – prócz tego, że wszyscy zamordowani niedawno wrócili do miasta. Co jednak może być motywem zbrodni? Kto jest zabójcą? Czy Rzeźnik, bo takim mianem ochrzciła przestępcę prasa, zaatakuje ponownie?

Na mieszkańców miasta padł blady strach. Ludzie nie wychodzą wieczorami z domów. Miasto wygląda jak wymarłe. Policjanci – Van Veeteren i zdolna inspektor Beate Moerk próbują rozwikłać zagadkę. Zależy też na tym szefowi policji w Kaalbringen, komisarzowi Bausenowi, który niebawem odchodzi na emeryturę. Wieczorami, po pracy, Van Veeteren grywa z Bausenem w szachy i pije wino z jego piwniczki.

Van Veeteren próbuje odnaleźć przestępcę. Jego motywacja zwiększa się, gdy znika Beate Moerk. Prawdopodobnie porwał ją przestępca. Czasu jest coraz mniej, liczy się każda minuta. Van Veeteren doszedł do punktu Borkmanna. O co chodzi? „W każdym dochodzeniu, twierdził Borkmann, dochodzi się do takiego punktu, po przekroczeniu którego nie potrzebuje się już więcej informacji. Kiedy do niego docieramy, wiemy już wystarczająco dużo, żeby rozwiązać sprawę jedynie za pomocą myślenia. Dobry śledczy powinien dążyć do tego, żeby umieć się zorientować, kiedy zbliża się do tego punktu, czy też raczej kiedy go przekracza”.

Komisarz analizując wszystkie dane rozwiązuje tajemnicę. Tym razem zagadka sprawiła mi trudność. Dopiero pod koniec książki wpadłam na pomysł kto jest zabójcą :) W każdym razie Punkt Borkmanna jest niezłym kryminałem, autor zwodzi czytelnika i naprawdę do końca nie wiadomo kto zabił. Póki co robię przerwę z Nesserem i biorę się za kryminał innego Szweda. Skandynawia rządzi!

Håkan Nesser, Punkt Borkmanna, tłum. Małgorzata Kłos, Czarna Owca, Warszawa 2012.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: