Niewolnice władzy

Okładka książki "Niewolnice władzy" Lydii CachoTa książka mną wstrząsnęła. Niby wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Najpierw natknęłam się na reportaż Cacho gdzieś w sieci. Temat mnie zainteresował, kupiłam ebooka. Jednak to o czym przeczytałam, przerosło moje wyobrażenia.

Lydia Cacho analizuje i opisuje w swojej książce Niewolnice władzy proceder handlu ludźmi, przedstawia historie osób zmuszanych do prostytucji, pokazuje powiązania międzynarodowych grup przestępczych i często skorumpowanych rządów czy urzędników (służb bezpieczeństwa, policji, służb celnych).

Skala zjawiska przeraża. Rzecz jasna zdajemy sobie sprawę, że istnieje handel ludźmi, że część osób na tym doskonale zarabia etc. – jednak takie działania uważamy za jakiś margines nielegalnych działań. Jak się okazuje – to nieprawda. Cacho, która badała zależności między handlem ludźmi, mafią i kartelami narkotykowymi, pokazuje jak sprawnie działa ten system.

Korupcja i układy sprawiają, że rzadko karani są przestępcy zajmujący się handlem ludźmi. Najbardziej poszkodowane są sprzedawane kobiety i dzieci, często traktowane jak przestępcy, odsyłani do swojego kraju, bez żadnej pomocy. Jak podaje Cacho: „Istnieje powszechna zgoda co do tego, że wykorzystywanie seksualne jest najczęstszym na świecie i najlepiej udokumentowanym rodzajem handlu ludźmi (79%). Praca przymusowa jest drugim co do wielkości rodzajem handlu ludźmi (18%). Na pozostałe 3% składa się niewola domowa (gorzej udokumentowana), przymusowe małżeństwa (w niektórych krajach uważane za zwyczaj religijny) i pobieranie narządów (pole działalności mafii medycznych, bardzo słabo udokumentowane w krajach, w których występuje najczęściej”.

Mnóstwo ludzi świetnie zarabia na zmuszaniu innych ludzi (najczęściej kobiet i dzieci) do prostytucji i pornografii. Część danych jest szokujących: ok. miliarda dwustu milionów dzieci jest wykorzystywanych seksualnie (dane według raportów UNICEFU).

Książka Cacho zmusza do zastanowienia się nad takimi problemami jak legalizacja prostytucji czy pornografii. Odsłania też przed czytelnikiem misterną konstrukcję, którą posługuje się mafia – to ona przekonuje, że konsumenci są wolni, tak samo jak kobiety sprzedające swoje usługi. Problem z zalegalizowaniem prostytucji czy przyznaniem prostytutkom pewnych praw nie polega tylko na uznaniu praw pewnej grupy kobiet do prostytuowania się. Jednocześnie jest z tym związana promocja pewnych wartości społeczno-kulturowych, a także pewnych rodzajów przestępczości.

Brakującym ogniwem są klienci, czyli główni konsumenci prostytucji. To im wszystko uchodzi płazem. A przecież gdyby nie oni, nie miałby miejsca handel ludźmi czy zmuszanie do prostytucji. Autorka pisze: „Osoby uprawiające prostytucję nie powinny być postrzegane jako przestępcy, karani powinni być natomiast ich klienci oraz wszyscy, którzy umożliwiają i organizują ten proceder lub do niego zachęcają”.

Lydia Cacho, Niewolnice władzy: przemilczana historia międzynarodowego handlu kobietami, przeł. Katarzyna Kuś, Paweł Wolak, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, Warszawa 2013.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: