Mokradełko

MokradełkoKatarzyna Surmiak-Domańska swój reportaż poświęciła postaci Halszki Opfer, autorce dwóch autobiograficznych książek – Kato-tata Monidło, ofiary przemocy domowej i molestowania seksualnego. Nie jest to jednak reportaż – historia życia Opfer. To raczej mozaika wrażeń i opinii, żmudnie zebranych i złożonych w mieniącą się, trudno uchwytną całość. Czy prawdę?

Warto przywołać wypowiedź Mariusza Szczygła (który notabene wymyślił tytuł dla książki Surmiak-Domańskiej) na temat tego reportażu: To współczesna, świetna opowieść faktu o ukrytej twarzy „normalnej polskiej rodziny”. „Nie chciałaby pani dowiedzieć się prawdy?” — pyta Surmiak-Domańska swoją bohaterkę, a ta odpowiada jej pytaniem: „A skąd pani weźmie prawdę?”. Myślę, że to zdanie charakteryzuje sytuację egzystencjalną nie tylko bohaterów Mokradełka.

Autorka, opisując dwie rodzinne fotografie, analizuje tym samym relacje w rodzinie Opfer. Dostrzega ona tam to, czego być nie powinno, to co złe i nienormalne. Patologia zatrzymana na moment w kadrze. Na pewno? Czy może to interpretacja – idąca w jednym tylko kierunku – znając fakty, nie można inaczej tych fotografii zinterpretować? Surmiak-Domańska  oddaje głos bliskim Opfer – rodzinie, znajomym i sąsiadom. Poznajemy ich opinie na temat Halszki i tego, co ją spotkało. Ich wypowiedzi splatają się z interpretacjami zdjęć, dokładając nowe skojarzenia i wspomnienia.

Reportaż doskonale przedstawia myślenie społeczności niewielkiego miasteczka, w którym żyje Halszka, dotyczące tego, co zakazane. Może nie tylko tej społeczności? Może tak myśli większość społeczeństwa? Potępiają oni gwałt, przemoc, molestowanie, ale nie wierzą, że mogło się to zdarzyć tuż obok, za ścianą. Żal im ofiary – ale tylko takiej, która zachowuje się JAK ofiara. To też znamienne, dostajemy dokładne wyobrażenie tego jaka powinna być ofiara – cicha, spokojna, biedna szara myszka. Która mało mówi o swojej krzywdzie. I rzecz jasna nie znosi seksu, trzyma się z dala od mężczyzn. Cóż, Halszka jest zupełnym przeciwieństwem – krzykliwa i głośna, gadatliwa, czasem egzaltowana, zdecydowanie zwraca na siebie uwagę.

Przebija także myślenie, że o „takich sprawach” pisać i mówić się nie powinno. Że Halszka nie powinna pisać książki o swojej rodzinie, a zwłaszcza po tylu latach. Na co to komu potrzebne? Tylko rodzinie psuje nerwy. Przede wszystkim matce, która nie dopuszcza do siebie prawdy. Która mężowi wystawia pomnik – na cmentarzu i w swojej pamięci. Która wciąż odsuwa córkę, nie chcąc jej znać, radząc by może zakładała do telewizji ciemne okulary…

Surmiak-Domańska napisała bardzo dobry reportaż. W tej niedużej książeczce (raptem 144 stron) pokazała jak ocenia Halszkę Opfer  środowisko, w którym się wychowała i w którym żyje. Zarysowała niejednoznaczną sylwetkę kata – ojca, dla niektórych osób gorliwego katolika, wesołego, pomocnego i życzliwego człowieka, który wszystko potrafił naprawić, a dla innych pedofila, gwałciciela i erotomana. Wskazała też zaściankowość myślenia i hipokryzję mokradełkowej społeczności. Warto sięgnąć!

 

Reportaż Katarzyny Surmiak-Domańskiej można kupić w Ebooki.Allegro za 15,50 zł.

Katarzyna Surmiak-Domańska, Mokradełko, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2012.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: