Matka feministka

okładka książki "matka feministka"Długo czekałam (cztery lata!) na kolejną książkę Agnieszki Graff. Co się odwlecze, to… wiadomo. W końcu jednak Matka feministka się napisała. Książka ta jest zbiorem różnych tekstów i felietonów publikowanych wcześniej w miesięczniku „Dziecko”, a także w „Wysokich Obcasach”, „Przekroju”, „Gazecie Wyborczej”, „Kwartalniku Femka”.

Graff mówi o swojej książce, że Ma się dobrze czytać. Ma sprawić ludziom przyjemność. To nie jest książka wojowniczki, która nic tylko tłucze swoje postulaty. To jest zbiór felietonów i esejów. Książka obyczajowo-podpatrująca świat, a trochę też osobista, bo jednak sporo piszę o sobie. Opisuję, o czym się gada przy piaskownicy. Co mówi mały chłopiec po obejrzeniu kreskówki o Bobie budowniczym. Jak to jest być z małym dzieckiem w Polsce w szpitalu. Jak to jest być kobietą, która strasznie chcę być z dzieckiem, a jednocześnie strasznie chce, i przy tym trochę musi być w pracy. (wywiad Wiele twarzy feminizmu)

Założeniem książki Graff jest teza, że prawa rodziców to kwestia polityczna. Rodzicielstwo/posiadanie dzieci nie należą wyłącznie do sfery prywatnej. Autorka zresztą zaznacza: nadmiar prywatności ciąży jak fatum nad polską debatą o rodzicielstwie: moim celem jest właśnie u p o l i t y c z n i ć macierzyństwo, nie zaś opowiedzieć o własnym doświadczeniu. To jaki mamy – my jako społeczeństwo – stosunek do macierzyństwa, pokazuje jaki mamy stosunek do pracy – opieki nad drugim człowiekiem.Według Agnieszki Graff feminizm musi zająć się kwestią macierzyństwa. Nie może spychać tego tematu na margines. Efektem tego, że polski feminizm macierzyństwem się nie zajmuje, jest oddanie tego tematu konserwatystom: konserwatyści przejęli w Polsce język wartości wspólnotowych, bez większych przeszkód odbierając nam słowa takie jak „rodzina”, „rodzice”, „macierzyństwo” czy właśnie „wspólnota”. Tu przykładem może być małżeństwo Elbanowskich, incjatorów akcji Ratuj Maluchy.

Graff pokazuje, że macierzyństwo często trudno pogodzić z pracą, próbuje obalić mit superwoman jako wzoru dla młodych matek, pokazuje że dla wielu kobiet to czas spędzany z dzieckiem jest wartością samą w sobie. I że budująca się między rodzicami a dzieckiem więź jest ważniejsza niż rosnący PKB.

Matka feministka stawia wiele pytań – o macierzyństwo, o rodzinę, o opiekę i wychowanie. Nie zawsze padają odpowiedzi – ale też nie do końca o to w tej książce chodzi. Zaznaczenie problemu i jego wyartykułowanie, tym samym go konstytuuje i wprowadza w dyskurs publiczny. O to chodzi, o dyskusje, debaty, refleksję.

Agnieszka Graff, Matka feministka, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2014.

Komentarze (1)

  1. Też jestem ciekawa tej książki. Agnieszka Graff wnosi nowy, świeży głos na polskiej scenie feministycznej, na której najbardziej widoczne są, niestety, feministki o postawie albo konfrontacyjnej albo/i wpisujące się w nurt prawie neoliberalizmu. Graff zaś prezentuje feminizm antyneoliberalny, wyczulony na to, co wspólnotowe, zawsze mając na uwadze nie tylko kobietę, lecz przede wszystkim człowieka bez względu na płeć.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: