Marsjanin

marsjaninLubię książki, które polecają mi znajomi. Tak było tym razem. Wybierałam się na urlop (kiedy to było!) i potrzebowałam czegoś fajnego do samolotu. Marcin bez chwili zastanowienia polecił mi Marsjanina. Dobry wybór.

Zaczęłam czytać w drodze do Warszawy, czytałam w samolocie, lekturę skończyłam w Rydze. Szybko poszło. No i przyjemnie.

I właśnie takiej książki potrzebowałam – która utrzyma moją uwagę i nie będzie przeintelektualizowana. I taki właśnie jest Marsjanin – lekki i łatwy w odbiorze.

Historię głównego bohatera, zostawionego na Marsie, z pewnością znacie. W kinach triumfy święcił jakiś czas temu film (wybrałam się – oczywiście w kolejności: najpierw książka, potem film). Mark Watney mimo tego, że sprawia wrażenie luzaka i niezbyt rozgarniętego kolesia, jest jednak bystrym kosmonautą. Zresztą byle kogo nie wysyłają na marsjańską misję! Botanik i złota rączka w jednym, takie połączenie daje spore szanse na przeżycie. Bo Mark się nie poddaje, zabiera się ostro do pracy i w niesprzyjających, delikatnie mówiąc, warunkach potrafi wiele osiągnąć. A wszystkie wydarzenia komentuje w charakterystyczny dla siebie sarkastyczny sposób.

Mnóstwo zwrotów akcji: już, już prawie się udaje, będziemy świętować sukces razem z głównym bohaterem, gdy tymczasem autor nie daje chwili wytchnienia i nasyła na głównego bohatera a to burzę piaskową, a to wybuch w bazie, a to prawie niewykonalne zadania. Dużo się dzieje.

Sięgając po książkę liczyłam po cichu, że znajdę w niej chociaż jakieś elementy powieści psychologicznej – sytuacja głównego bohatera jest jedyna w swoim rodzaju. Z dala od domu, od bliskich, od znanej sobie przestrzeni i rzeczywistości – wspaniałe pole do popisu. Z powieści można byłoby zrobić czy chociaż spróbować zrobić studium samotności. Nie takie jednak ambicje miał Andy Weir. Napisał bowiem niezłą powieść science-fiction, prawdziwą powieść przygodową, której akcja rozgrywa się w kosmosie.

Andy Weir, Marsjanin, tłum. Marcin Ring, Wydawnictwo Akurat, Warszawa 2014.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: