Láska nebeská

Láska nebeská - okładka - Mariusz SzczygiełMariusza Szczygła przedstawiać nie trzeba. Dlatego z chęcią sięgnęłam po książkę tego, chyba największego, polskiego czechofila. Láska nebeská poświęcona została, tak jak Zrób sobie raj czy Gottland, także Czechom. Książka ukazała jako 7. tom w serii „Literatura czeska”.

W skrócie, jak głosi informacja na okładce, Szczygieł pyta: „Po co wymyślono Czechów?”. I zaraz sam odpowiada na to pytanie – „Żeby wprowadzić Polaków w dobry nastrój”. Bałabym się zapytać po co wymyślono Polaków :) Ale to inna historia. Do rzeczy.

Szczygieł jak zwykle mistrzowsko opisuje Czechy. Láska nebeská to zbiór felietonów, które powstały jako swoiste impresje towarzyszące wydawanym przez Agorę tomom prozy w serii „Literatura czeska”. Szczygieł opowiada o Hrabalu, czeskich napisach klozetowych, pisze o hemoroidach, samoobsługowym barze gdzieś w środku lasu czy spotkaniu z siostrzenicą Franza Kafki. Láska nebeská jest kufrem pełnym zabawnych, ciekawych i inspirujących historyjek i anegdot o naszych sąsiadach zza południowej granicy.

Jednym z ciekawszych tekstów jest szkic poświęcony osobie Járy Cimrmana – jak się okazuje – fikcyjnej postaci czeskiego geniusza, którą wymyślili w 1967 roku  Jiří Šebánek, Ladislav Smoljak i Zdeněk Svěrák. W Pradze w Žižkovskim Divadle Járy Cimrmana wystawiane są od 40 lat przedstawienia opowiadające o jego życiu i dziele.

Książka pozostawia pewien niedosyt – bo o ile felietony napisane są świetnym językiem, przedstawione historie interesujące, to lektura tego zbioru zbyt szybko się kończy. Chciałoby się więcej i więcej. A tu… 100% i książka przeczytana.

Warto zwrócić uwagę na fotografie czeskiego artysty, Františka Dostála (który jest określany mianem fotografa absurdu). Jego zdjęcia zostały po raz pierwszy opublikowane w Polsce i ilustrują opisywany tom.

Mariusz Szczygieł, Láska nebeská, Agora SA, 2012. Cena: 16,80 (publio.pl)

Komentarze (2)

  1. O, powinnam poczytać. Za dwa dni będę w Czechach : D

  2. Chyba miałem dość podobne wrażenia. Szczygieł ma chyba godną wszelkiej zazdrości umiejętność zjednywania sobie czytelników. Po kilku akapitach nabiera się przekonania, że to bardzo sympatyczny facet i chce się więcej, o czymkolwiek by nie było. A tu niestety koniec książki.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: