Kamerdyner

kamerdynerNajpierw usłyszałam o filmie, potem przypadkiem natknęłam się na książkę. Z zainteresowaniem po nią sięgnęłam. Nie jest to niestety biografia tytułowego kamerdynera – Eugene’a Allena. To raczej historia pewnego artykułu (który ukazał się kilka dni po wyborze Baracka Obamy na prezydenta Stanów Zjednoczonych w „Washington Post”), opowiadającego historię służącego z Białego Domu, który pracował tam podczas kadencji ośmiu prezydentów.

Reportaż opowiada w jednej części historię odnalezienia Eugena’a Allena i jego żony, a w drugiej – historię powstawania filmu, którego scenariusz oparty został o prawdziwe wydarzenia z życia Allena.

Sama historia robi wrażenie – oto mężczyzna, który przez kilkadziesiąt lat pracuje w Białym Domu, w pobliżu najważniejszych politycznych osobistości, jest świadkiem dziejącej się na jego oczach historii. Żyje, dosłownie, w cieniu władzy. Kiedy on pracuje w Białym Domu, w Ameryce, i na świecie, dochodzi do wielu ważnych, istotnych wydarzeń, takich jak: desegregacja w szkole w Little Rock, obywatelskie nieposłuszeństwo Rosy Parks, integracja rasowa na Ole Miss, zamordowanie Medgara Eversa, Martina Luthera Kinga, Malcolma X.

Świat, w którym istniał wyraźny podział na BIAŁYCH i KOLOROWYCH, odszedł. Symbolicznym zwycięstwem był wybór Obamy na prezydenta USA. Ale pamiętać należy jak ten kraj wyglądał kilkadziesiąt lat temu: segregacja była na porządku dziennym, osobne miejsca w środkach komunikacji zbiorowej, osobne lokale dla czarnych. Pojawiały się akcje obywatelskiego nieposłuszeństwa, w myśl filozofii Martina L. Kinga (wywieranie nacisku bez używania przemocy), takie jak: sit-in, czyli zajmowanie miejsc przeznaczonych dla białych przez czarnych, organizowanie marszy, czy bojkotów.

W części poświęconej kinematografii znajdziemy krótki przewodnik po filmach tworzonych przez czarnoskórych obywateli Ameryki. Dowiemy się w jakich filmach występują/występowali Afroamerykanie, jakie dostają nagrody etc.

Kamerdyner to lektura na krótkie popołudnie, czyta się szybko, poza tym zawiera sporo fotografii. Ot, półtorej godziny i książka przeczytana. Ja Kamerdynera przeczytałam na telefonie, w aplikacji Legimi.

Wil Haygood, Kamerdyner: świadek historii, tłum. Aleksandra Ambros, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2013.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: