Igrzyska śmierci

KosogłosW pierścieniu ogniaIgrzyska śmierciKsiążkę Igrzyska śmierci kupiłam w zasadzie dla mamy. Przy okazji rzecz jasna sama ją przeczytałam. Po skończeniu zaś pierwszego tomu, byłam ciekawa co wydarzy się dalej i kupiłam drugą część, a potem trzecią. Ech, ciekawość czyści portfel ;)

Suzanne Collins tworzy świat przyszłości. Mamy zatem państwo Panem, z Kapitolem, który jest otoczony dwunastoma dystryktami. W przeszłości doszło do buntu, który został ostro stłumiony. Czas tej rebelii nazywany jest Mrocznymi Dniami. Trzynasty dystrykt – według propagandy Panem – został doszczętnie zniszczony. Co roku zaś urządza się Głodowe Igrzyska, które mają przypominać ludziom o buncie i o tym jak kończy się występowanie przeciwko Panem. Zasady Igrzysk są proste: każdy dystrykt wystawia co roku dwoje zawodników – chłopca i dziewczynę, którzy, razem z zawodnikami z innych dystryktów, walczą ze sobą na specjalnie skonstruowanej arenie. Igrzyska są transmitowane i oglądane przez mieszkańców. Zwycięzcą zostaje ta osoba, która przeżyje. Czyli pozabija swoich rywali. Tyle tytułem wstępu.

W pierwszym tomie – Igrzyska śmierci – poznajemy głównych bohaterów – pochodzących z Dwunastego Dystryktu i wybranych do Głodowych Igrzysk – Katniss Everdeen (zgłasza się jako ochotniczka do Igrzysk, tym samym zastępując swoją młodszą siostrę) oraz Peetę Mellark (syna piekarza). Oczywiście, główni bohaterowie nie mogą zginąć, bo nie byłoby książki ;) (a przynajmniej całej serii).

Nie będę tutaj streszczać poszczególnych tomów, jeśli kogoś to interesuje bez problemu znajdzie takie materiał na Wikipedii czy portalach książkowych. Osobiście, najbardziej mnie dziwi wysoka ocena (8 = rewelacyjna) książek Suzanne Collins w lubimyczytac.pl, społecznościowym serwisie książkowym. Przypuszczam, że to efekt popularności tej serii, a także nakręconego niedawno filmu (na podstawie pierwszego tomu).

Według mnie cała seria jest przeciętna. Choć tak, sama fabuła mnie wciągnęła (co jeszcze o niczym nie świadczy). Tak jak wspomniałam na początku – byłam ciekawa jak potoczą się dalsze losy bohaterów. Co na minus? Nie podobały mi się postaci w tej książce. Postać głównej bohaterki, Katniss, jest nieprzekonująca psychologicznie. Co zaś na plus? Akcja w powieści toczy się wartko, co chwila pojawiają się jakieś nowe zdarzenia – zwroty akcji – więc przewraca się stronę za stronę (czy w moim przypadku paca w ekran czytnika). No i całkiem niezłe zakończenie. Spodziewałam się jakiegoś landrynkowego końca, a autorka jednak mnie zaskoczyła. I dobrze.

Podsumowując – Igrzyska śmierci to idealna seria na niemyślenie i urlop z dala od codziennych obowiązków. Książki na jeden raz, a potem można już tylko o nich zapomnieć. Pierwsza część nie zachęciła mnie nawet do obejrzenia filmu. Moja ocena na lubimyczytac.pl to 5 = przeciętna.

 

Wszystkie książki z serii zakupiłam w ebookpoint.pl

Suzanne Collins, Igrzyska śmierci, tłum. Piotr Budkiewicz i Małgorzata Hesko-Kołodzińska, Media Rodzina, 2013.

Suzanne Collins, W pierścieniu ognia,  tłum. Piotr Budkiewicz i Małgorzata Hesko-Kołodzińska, Media Rodzina, 2013.

Suzanne Collins, Kosogłos,  tłum. Piotr Budkiewicz i Małgorzata Hesko-Kołodzińska, Media Rodzina, 2013.

Komentarze (1)

  1. A ja bym rzekł, że jest całkiem nieźle, choć kolejne części coraz słabsze i/lub mniej ciekawe (a może człowiek się przyzwyczaja?). Za to ciekawie zobaczyć co dzisiaj czytają dzieciaki, jednak kiedyś podziały dobro/zło w takiej literaturze były zgoła inne, a i fabułki grzeczniejsze.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: