E-booki w kraju i na świecie

E-booki w kraju i na świeciePonieważ interesuję się rynkiem wydawniczym, szczególnie tym dedykowanym publikacjom elektronicznym, i staram się śledzić różne publikacje, które dotyczą ebooków, sięgnęłam po książkę Bogdana Klukowskiego E-booki w kraju i na świecie.

Książka ta to raptem kilkadziesiąt stron niekoniecznie pogłębionej analizy.

Pisząc o czytnikach, Klukowski podnosi następujący argument: Nie mówi się o tym, że gdy kupujesz Kindle, to jeszcze nie masz żadnej e-książki do przeczytania, musisz ją dodatkowo kupić, i to za 10 dolarów. Hola, hola! Tak samo jak nie mówi się o tym, że gdy kupujesz regał, to nie masz żadnej książki do przeczytania, musisz ją dodatkowo kupić. Pomijam już kwestie, że nie wszystkie książki na Kindle trzeba kupować – część tytułów jest w publicznej domenie, w Amazonie można znaleźć sporo ciekawych książek, które nic nie kosztują. Poza tym nie każdy ebook kosztuje 10 dolarów, ceny na Amazonie zaczynają się od 0,99$.

Kolejna kwestia to ta, że w książce można znaleźć wiele stwierdzeń czy opinii bez żadnego podparcia się źródłem, np. na stronie 17 autor pisze: Jest już wielu doświadczonych, młodych pracowników informacji elektronicznej, którzy uważają, że czytniki przywiązane do wydawcy czy nawet tak dużego sklepu jak Amazon, szybko stają się nudne i można je już nazwać zbędnymi starociami. Ot, opinia jak opinia, ale żadnych odniesień; czytelnik nie wie kto i gdzie w ten sposób się wypowiadał.

Pojawia się także sporo nieprawdziwych informacji, np. Jedną z przyczyn [chodzi o małe zainteresowanie czytnikami i ebookami] jest niewątpliwie znacznie wyższy VAT na książki elektroniczne niż na drukowane. Te pierwsze są uważane za urządzenia elektroniczne i nie podlegają (w Unii Europejskiej) preferencyjnemu traktowaniu jak publikacje drukowane. Nie są dostępne na lotniskach i nie można ich używać w samolotach (s. 20-21). Jedyne, co jest prawdą w tym fragmencie to fakt, VAT na książki elektroniczne jest wyższy niż na książki tradycyjne, papierowe (odpowiednio 23% i 5%). Ebooki to nie urządzenia elektroniczne! Kolejna kwestia – oczywiście, że z czytników (a tym samym z ebooków) można korzystać w samolotach. W 2012 roku (z tego roku pochodzi publikacja Klukowskiego) nie miałam problemu z korzystaniem z mojego Kindle’a w samolotach – owszem, obsługa prosiła o wyłączenie (!) urządzenia podczas startu i lądowania (to o tyle zabawne, że nie można wyłączyć Kindle’a, można go co najwyżej uśpić).  Natomiast od tego roku – 2014 – podczas wszystkich faz lotu można korzystać z urządzeń elektronicznych. Jeśli zaś chodzi o stwierdzenie, że ebooki „nie są dostępne na lotniskach” to cóż, owszem, nie leżą na półce w sklepie w strefie wolnocłowej. Tego ebooki nie potrzebują, wystarczy dostęp do Internetu, WiFi – i już mamy książkę na swoim urządzeniu!

Cóż, ja się zawiodłam na tej pozycji. I szczerze – nikomu jej nie polecam. Sporo błędów merytorycznych, a do tego brak korekty (choć na stronie redakcyjnej takowa widnieje) – dla przykładu: zamiast Microsoft Office Word jest… World, zamiast „głównie” jest… „gównie” itd.

Bogdan Klukowski, E-booki w kraju i na świecie. Poradnik, Wydawnictwo SBP, Warszawa 2012.

Komentarze (2)

  1. Twój ulubieniec :P 20 marca 2014 w 21:28

    Po co w ogóle czytać wypociny nic nieznaczącego kolesia o sprawach w których nie ma zielonego pojęcia, a jeszcze kupować jego książkę? To jest dopiero głupota…

    • Sięgając do książki nie miałam zielonego pojęcia jaki jest jej poziom. Jak już się zorientowałam to postanowiłam przeczytać ją do końca – z czystej ciekawości, by sprawdzić ile błędów i nieścisłości się w niej pojawi.
      I nie, nie kupiłam tej książki. Wypożyczyłam z biblioteki :)

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: