Dziewczyna, którą nigdy nie byłam

okładka książki Caitlin Moran "Dziewczyna, którą nigdy nie byłam"Maj rozpoczęłam wycieczką do Trójmiasta i początek miesiąca zakończyłam jednocześnie lekturą książki Caitlin Moran Dziewczyna, którą nigdy nie byłam. Kiedy siedziałam w pociągu SKM, wiozącym mnie na stację Gdynia Leszczynki, dosiadło się do mnie dwóch zmęczonych stoczniowców (tak mi się bowiem zaprezentowali ? pracują w stoczni i są z Kaszub).

– Co to za książka? ? rzucił gość wskazując na egzemplarz leżący na stoliczku pod nieco brudnym oknem.
– „Dziewczyna, którą nigdy nie byłam” ? odczytałam tytuł, sięgnęłam po powieść i wróciłam do lektury. Panowie zaś zaczęli toczyć dysputę obśmiewając tytuł.
– Dziewczyna, którą nigdy nie byłam? Co to jest? Pewnie jakiś babochłop. – Hehehe. Buchnęli gromkim śmiechem.
– Pani w to wierzy? – zapytał z ciekawością facet siedzący naprzeciwko mnie.
– Nie, to wymyślone.


 

Powieść bowiem zawsze jest wymyślona. Trudno jednak autorowi uciec od inspirowania się swoim życiem ? tym co widział i co przeżył. Podobnie jest w przypadku najnowszej powieści Caitlin Moran. Przyznaje ona w wywiadach, że w historii głównej bohaterki, nastoletniej Johanny, jest kawał jej życia, ale podkreśla także, że wiele historii, jakie przytrafiają się Johannie, zaczerpnęła z opowieści swoich znajomych i przyjaciół.

Główną bohaterką jest Johanna, nastolatka z czwórką rodzeństwa i z rodzicami na zasiłku. Mieszka na prowincji, jest gruba i boi się, że umrze jako dziewica. Wszystko się zmienia, kiedy zaczyna współpracę z londyńskim magazynem muzycznym.

Co więc zrobić, gdy zbudowałaś siebie, ale jak się okazuje ? ze złych materiałów?

Moran przedstawia współczesną (mimo że akcja powieści rozgrywa się na początku lat 90. XX wieku – prawie trzydzieści lat temu!) wersję dorastania. Dziewczyna, którą nigdy nie byłam to opowieść o budowaniu swojej tożsamości. To poszukiwanie siebie nie jest rzeczą łatwą, po drodze bohaterka popełnia wiele błędów, ale też uczy się siebie, uczy się nazywać czego potrzebuje i czego pragnie, uczy się w końcu stawiać na swoim.

Co więc zrobić, gdy zbudowałaś siebie, ale jak się okazuje ? ze złych materiałów?

Burzysz to, co zbudowałaś, i zaczynasz od nowa. Na tym polega bycie nastolatką ? na budowaniu siebie, burzeniu i konstruowaniu od początku i znowu, i jeszcze raz, bez końca, jak na przyspieszonym filmie, na którym pokazano miasta za ich świetności i w czasie wojny.

Powieść Moran to jednocześnie bardzo śmieszna i bardzo smutna historia, w dodatku – bardzo niegrzeczna. Dorastanie nigdy chyba nie doczekało się takiej wiwisekcji, jaką urządza mu brytyjska autorka.

Jeśli czujesz się nieszczęśliwa od trzech minut, to powinnaś była coś z tym zrobić dwie minuty temu.

Sama Moran przyznaje: ?Pisanie książki jest gorsze niż poród ? poród w piekle ? po którym się umiera, a potem zostaje przywróconym do życia tylko po to, by urodzić jeszcze jedno dziecko, które tym razem wychodzi oczami ? chociaż w oczach nie ma dziur i dziecko nie ma jak stamtąd wydostać. A może jeszcze gorsze?.

Moran zyskała sławę swoją pierwszą książką, która stała się bestsellerem na całym świecie – Jak być kobietą (zamówiłam już w bibliotece!). Teraz ta sława zostanie ugruntowana jej pierwszą powieścią. Zuchwałą, odważną, zabawną, złośliwą, smutną i melancholijną. To wszystko w jednej książce!

Ta książka jest jak szklanka zimnego toniku ? gorzka, ale dająca jednocześnie orzeźwienie. Caitlin Moran skradła moje serce!

Caitlin Moran, Dziewczyna, którą nigdy nie byłam, przeł. Joanna Golik-Skitał, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2016.

*Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Czarna Owca. Dziękuję!

Komentarze (4)

  1. Wiele o niej słyszałam i mam nadzieję, że będę miałą okazję przeczytać

  2. Brzmi jak coś, co z wielką chęcią czytałabym jeszcze parę lat temu.

  3. Ja czytałam „Jak być kobietą” i byłam tą książką lekko zniesmaczona: w zasadzie wszystko kręci się w niej wokół seksu, denerwował mnie nadmierny ekshibicjonizm autorki, a także takie typowo brytyjskie podejście do zagadnienia (mam na myśli to, że wiele opisywanych przez Moran problemów to są problemy „pierwszego świata”)

  4. Ja sięgnęłam po tę książkę po wywiadzie z autorką, który przeczytałam w jakimś portalu internetowym. Caitlin wydała mi się przenikliwa i zabawna, a poza tym – może nie przeszłam wszystkich etapów dojrzewania jak należy – wciąż lubię czytać książki o nastolatkach (niekoniecznie Zmierzch, ale powieści o dylematach dorastania w stylu tych popularnych w Polsce w okresie mojego dzieciństwa). „Dziewczyna, którą nigdy nie byłam” wciągnęła mnie od samego początku i nie puściła aż do końca. W kwestii felietonów „Jak być kobietą” muszę zgodzić się z przedmówczynią – wszystko kręci się wokół seksu i jest trochę zbyt zabawne na siłę, wiecie, taki pisany stand-up-comedy. „Dziewczyna…” jest wspaniale wyważona, bo oprócz podanych bez pruderii wątków związanych z seksem i ostrego dowcipu głównej bohaterki i zarazem narratorki, mamy też realistyczny i przygnębiający obraz biedy w robotniczej rodzinie, alkoholizmu, poczucia wykluczenia związanego z brakiem pieniędzy, nadwagą, czy posiadaniem ojca nieudacznika. Tytułowa „dziewczyna” zaplątana jest w okoliczności raczej nienapawające optymizmem. Jednak w momencie, gdy odkrywa swój talent do pisania, a także, a może właśnie przede wszystkim, dość brawury do odgrywania roli kogoś kim (jeszcze) nie jest, świat staje przed nią otworem. Owszem, sama nie do końca wie, dokąd zmierza, popełnia po drodze błędy, czasami się ośmiesza i może być godna politowania. Ale ponieważ ma głowę na karku, jest zdolna do przeprowadzenia ewaluacji na zasadzie oddzielania plew od ziarna i rozstając się z nią pod koniec książki czujemy, że dzięki swojej bezczelności sięgać po nieosiągalne i odrobinie racjonalności post factum, ta dziewczyna wyrośnie na szczęśliwego i spełnionego człowieka. Dla mnie osobiście książka bardzo inspirująca, tym bardziej, że w dużej mierze autobiograficzna.

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie będzie widoczny.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.