W domu innego

W domu innegoPolska premiera książki Rhidiana Brooka W domu innego będzie miała miejsce 12 lutego. Papierowej edycji rzecz jasna. Jak na razie co bardziej niecierpliwi czytelnicy mogą kupić wersję elektroniczną (obecnie w Woblinku świetna promocja – 9,95 zł). O książce robi się głośno za sprawą mającego powstać na jej podstawie filmu w produkcji Ridley’a Scotta. W moim przekonaniu nie tylko z tego powodu powieść ma szansę na zdobycie polskiego rynku i stania się bestsellerem. Ale nie uprzedzajmy faktów.

Niemcy, tuż po wojnie. Akcja dzieje się w 1946 roku w Hamburgu. Ta część kraju jest okupowana przez Brytyjczyków [ dygresja: po II wojnie światowej, Alianci podzielili teren III Rzeszy na cztery części okupacyjne: brytyjską, francuską, amerykańską i radziecką. Okupacja na terenach Niemiec trwała w latach 1945-1949 ].

Pułkownik Lewis Morgan dostaje kwaterunek w jednej z willi w Hamburgu. Zazwyczaj niemiecką rodzinę, właścicieli posiadłości, przekwaterowywano gdzie indziej. Tym razem dochodzi do zupełnie wyjątkowej sytuacji – Lewis pozwala mieszkać na piętrze Stefanowi Lubertowi i jego nastoletniej córce Friedzie; w domu zostaje także służba. Do pięknej posiadłości nad Łabą przyjeżdża żona Lewisa – Rachael i jego syn Edmund. Jak poradzą sobie pod jednym dachem, jak ułożą sobie życie w trudnych, powojennych czasach?

1946 rok to już nie są czasy bohaterów. Ludzie nie mają pracy, nie mają co jeść, nie mają gdzie mieszkać. Angielska kontrola nad fabrykami daje się we znaki. Przebiega denazyfikacja. To nie są łatwe czasy. Zniszczony Hamburg nie jest najlepszą scenerią, w której narodzi się namiętność. A jednak.

Brook świetnie rysuje postaci bohaterów. Pułkownik Morgan to człowiek honoru, wierzący w sprawiedliwość, jednocześnie jednak pełen empatii i współczucia dla pokonanych Niemców. On naprawdę chce odbudować ten kraj. Jego żona Rachael jest nastawiona negatywnie – nie znosi Niemców, w końcu to oni zabili jej najstarszego syna, który zginął podczas bombardowań. Jej niechęć dosięga także męża, ich pożycie, co tu dużo mówić, nie układa się najlepiej. Stefan Lubert, architekt z zawodu, który podczas wojny stracił żonę. I dwójka dorastających podczas wojennej zawieruchy dzieci: Edmund i Frieda.

W willi wypełnionej dziełami sztuki Rachael i Stefan zbliżają się do siebie. Miłość rodzi się jakby od niechcenia, przypadkiem. Między słowami. Tym natomiast co jest jej najmocniejszym spoiwem jest strata. Pokiereszowani przez wojnę ludzie, znajdują pociechę w sobie nawzajem. Rachael, która odsuwa się od swojego męża, ukojenie znajduje w ramionach Niemca. Czy myślała o swoim krótkotrwałym związku z Lubertem w kategorii zdrady?

Przekonała się, że zdrada wymaga nie tylko przebiegłości i sprytu, lecz także niewinnej dziecięcej śmiałości. Ale czy była to zdrada? Rachael nie miała takiego poczucia. Bo czy w ogóle ma je ktoś, kto zdradza? Czym jest zdrada? Wystarczy sama myśl? Pocałunek? Czy też może zostanie cudzołożnicą, dopiero gdy odda się Lubertowi?

Ale myliłby się ten, kto patrzyłby na tę powieść, tylko z perspektywy opisanego w niej romansu. To jeden z poruszonych tylko wątków. Brook napisał powieść z rozmachem, pokazując świat, o którym wiemy niewiele. Bo jest tak, jak zastanawiał się Lewis Morgan: W przyszłości dzieci Edmunda będą znały nazwy samolotów, czołgów, bitew i inwazji i bez trudu będą wyliczać okrucieństwa wojny oraz nazwiska tych, którzy je popełnili, ale czy będą w stanie podać nazwisko choć jednego naprawcy wyłomów i zawalonych murów?

Brook odsłania przed czytelnikiem inny, nieznany świat. Pokazuje trudny czas odbudowy – nie tylko zniszczonych kamienic, ale i wiary w nowe, lepsze jutro.

Rhidian Brook, W domu innego, tłum. Bohdan Maliborski, Wielka Litera, 2014.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: