Co czytają pisarze i pisarki w wakacje?

Co czytają pisarze i pisarki w wakacje? Połowa wakacji za nami, tak jak i część przygotowanych na ten czas lektur. Zapytałam o czytelnicze plany na kolejny miesiąc autorów powieści i reportaży. Sprawdźcie co odpowiedzieli. Może zaciekawi was jakiś tytuł. Od kogo bowiem jak nie od profesjonalistów inspirować się lekturami? Jeśli więc jesteście ciekawie co czytają pisarze i pisarki w wakacje, ten tekst jest dla Was.

RAFAŁ CICHOWSKI

Zadebiutował w 2015 roku powieścią 2049, za którą został nominowany do Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla. W 2017 roku nakładem Wydawnictwa SQN ukazała się jego druga powieść Pył Ziemi.

Wakacje są dla mnie paradoksalnie bardzo pracowitym okresem, dlatego nie miałem zbyt dużo czasu na czytanie. Z rzeczy, które wpadły mi w ręce w ostatnich tygodniach zdecydowanie polecę Bestię Najgorszą Michała Cetnarowskiego. To zbiór opowiadań napisanych gęstym, pełnym metafor językiem. Tej książce bardzo daleko do typowej lekkiej wakacyjnej lektury, ale poza solidną porcją mroku jest w niej mnóstwo przewrotnego humoru. Michała poznałem na Smokonie w Krakowie, gdzie opowiadał o wydawaniu książek z perspektywy redaktora. Jako specjalista od doprowadzania do ładu cudzych tekstów sam ma przeogromne wyczucie językowe, które widać w jego prozie. Niebawem wyjeżdżam na zasłużony urlop. Plecki będę opalał kończąc Dygot Jakuba Małeckiego, a następnie wezmę się za nominowane do Nike Ślady. Jestem w połowie Dygotu i jako wielki miłośnik wszystkiego, co wiejskie bardzo przypadł mi do gustu ten prowincjonalny, zabobonny klimat.


JACEK DEHNEL

Poeta, prozaik, felietonista, tłumacz, zajmuje się również malarstwem i rysunkiem. W 2005 laureat Nagrody Kościelskich. W 2007 został laureatem Paszportu Polityki za rok 2006 w kategorii literatura. W 2016 roku ukazały się jego zbiór wierszy Seria w ciemność (Biuro Literackie) oraz kryminał, napisany wraz z Piotrem Tarczyńskim, Rozdarta zasłona (Znak).

Ostatnio ponad 150 opowiadań na konkurs Asza w Kutnie. Poza tym ostatnio: Serce Radki Franczak, Kochając Henry’ego Greene’a, Niedziela życia Queneau.


WOJCIECH ENGELKING

Autor szeroko komentowanego debiutu (niepotrzebne skreślić) oraz powieści Lekcje anatomii doktora D. Stały współpracownik „Kultury Liberalnej”, publikował również w m.in. „Gazecie Wyborczej”, „Do Rzeczy”, „Tygodniku Powszechnym” oraz „Rzeczpospolitej”.

Kończę pisać powieść, więc czytam głównie rzeczy bezpośrednio z nią związane – głównie Jerzego Kosińskiego, który jest jednym z bohaterów, jego mniej znane powieści, Diabelskie drzewo na przykład. Prócz tego, trochę do researchu, a trochę nie, z wielką przyjemnością przeczytałem Odessę Charlesa Kinga. Wracam też do swoich ulubionych pisarzy, których raz w roku lubię sobie powtórzyć – Babla, Dostojewskiego i F. S. Fitzgeralda.


MAGDALENA GRZEBAŁKOWSKA

Pisarka i reporterka „Gazety Wyborczej”.  Laureatka Nagrody Grand Press, Śląskiego Wawrzynu Literackiego oraz Nagrody Newsweeka im. Teresy Torańskiej. W 2016 nominowana do Nagrody Literackiej „Nike” za książkę 1945. Wojna i pokój.

Obecnie czytam wciąż i wciąż książki związane z polskim jazzem, bo pracuję nad książką o Komedzie. Ale czytam też dla przyjemności, w wannie. W tej chwili: Małe życie Yanagihary, Książkę o czytaniu Sobolewskiej, Jakoś to będzie, wydane w Znaku, Sławę Korwin-Piotrowskiej. Ja ciągle coś czytam. Więc w kolejce czeka mnóstwo innych książek.


MAŁGORZATA KALICIŃSKA

Powieściopisarka. Jej najbardziej znaną serią, która podbiła serca czytelników, jest „Rozlewisko”.

Ha, co czytam? To się może nie spodobać. Powieści nie czytam. Teraz chętnie książki o innych krajach z osobistym akcentem. Nie takie tam przewodniki, gdzie co jest, ale JAK jest. Oczywiście subiektywnym okiem osoby relacjonującej. Im więcej mam zaufania do autora tym chętniej czytam relacje z nieznanych zakątków świata. Ostatnio Biel Marcina Kydryńskiego – niełatwa rzecz o Afryce. Pisałam o niej. Ale też uwielbiam odnawiać swoją pamięć i wracam do literatury, która mnie ukształtowała, uwiodła, uczyła. Do Starych Mistrzów. I teraz właśnie skończyłam poczytywać sobie Melchiora Wańkowicza Karafkę La Fontaine’a, a też wracam chętnie do Ziela na Kraterze. Cóż za język! Jak lekko i pięknie po polsku pisze Pan Melchior. Mistrz. Co leży i czeka? Znów powtórka. Opowieść Marka Greenside’a Nigdy nie będę Francuzem choćbym nie wiem jak się starał – bo to rzecz o południu Francji a tam się wybieramy. Opowieść o odwiecznych fascynacjach Amerykanów Francją, napisana lekko i miło. Dzisiaj potrzebuję czytać rzeczy lekkie dobre i miłe. „Ze słonecznej strony życia” – jak sugeruje Janusz Majewski reżyser.


MAREK KRAJEWSKI

Filolog klasyczny, specjalista w zakresie językoznawstwa łacińskiego, były wykładowca Uniwersytetu Wrocławskiego, autor kryminałów, laureat Paszportu Polityki. Od 2007 roku zawodowo trudni się pisarstwem. W 2016 roku ukazała się jego powieść Arena szczurów, a za trzy tygodnie na rynku pojawi się Mock. Ludzkie zoo.

Jestem dziwnym pisarzem, bo prawie wcale nie czytam beletrystyki. Dla przyjemności czytam książki historyczne, a dla intelektualnej satysfakcji – dzieła filozofów oraz opracowania i monografie z zakresu filozofii i logiki. W lipcu przeczytałem znakomitą książkę Richarda Hargreavesa Ostatnia twierdza Hitlera. Breslau 1945 (Rebis, Poznań 2014) oraz dwa duże artykuły z dzieła Romana Ingardena Z teorii języka i filozoficznych podstaw logiki (PWN, Warszawa 1972). W sierpniu mam zamiar przeczytać biografię Konstantego Rokossowskiego pióra Borisa Sokołowa (Poznań, Wydawnictwo Poznańskie 2014) oraz chcę dokładnie przestudiować starą, ale znakomitą pracę Bensona Matesa Logika stoików (Warszawa: Akademia Teologii Katolickiej, 1971). Poza tym codziennie czytam po grecku – o każdej porze roku – Rozmyślania Marka Aureliusza. Proszę nie uznać mojej wypowiedzi za popisywanie się i chęć pozowania na intelektualistę, po prostu szczerze odpowiadam na konkretne pytanie.


PIOTR LIPIŃSKI

Dziennikarz, reporter historyczny związany przez ponad 20 lat z „Gazetą Wyborczą”. Specjalizuje się w powojennej historii Polski, a zwłaszcza w wydarzeniach z okresu stalinizmu. W 2016 roku ukazały się, nakładem wydawnictwa Czarne, wznowienie jego książki o procesie Adama Humera Bicia nie trzeba było ich uczyć, a także reportaż historyczny Cyrankiewicz. Wieczny premier. 

Nie pamiętam już tych cudownych czasów, gdy oddawałem się tylko jednej książce na raz. Czasy monogamii minęły niestety bezpowrotnie.

Chociaż trwają wakacje, to żyję autystycznie skupiony na historii sprzed półwiecza. Na jesień przygotowuję książkę o Bolesławie Bierucie. Dlatego większość moich ostatnich lektur nie ma nic wspólnego z letnim rozleniwieniem. Ściślej rzecz biorąc – większość z nich to mroczne dzieje naszej historii. I choć wydawałoby się, że opisano je już na wszystkie strony, to wciąż udaje się odkryć coś intrygującego. A czymś takim z pewnością jest książka Modzelewski – Werblan. Polska Ludowa – czyli wspólny wywiad z człowiekiem, który niemal całe życie był w opozycji (Modzelewski) i z tym, który władzę sprawował a potem ją opisywał (Werblan). Jednych zaskoczą mało znane fakty, innych – ciekawe interpretacje. Nie sądziłem, że jeszcze kiedykolwiek przeczytam coś odkrywczego na temat szans powstania warszawskiego. A tu proszę, udało się – oczywiście nie zdradzę, o co chodzi, to już trzeba samemu przeczytać.
Kiedy już uda mi się zrobić dwutygodniową wakacyjną przerwę od Bieruta, utonę w Twardochu. Niedawno zachwycił mnie Król. Przyznaję ze skruchą – niczego wcześniej Twardocha nie czytałem, co jest grzechem trudnym do wybaczenia. Teraz czas na moją sumienną pokutę i odkrycie wszystkiego, co Twardoch napisał. To wielka przyjemność odkryć świetnego autora a potem czytać pod rząd wszystkiego jego książki. Zaczynam od Dracha.
Jak jeszcze trochę czasu zostanie, to czeka Helisa, napisana przez Marka Elsberga. Poznałem go jako autora Blackoutu, znakomitej powieść z pogranicza science-fiction i sensacji. Niestety następna – Zero – nie była już tak świetna. Mam wrażenie, że Elsberg to pisarz jednej powieści. Kochał tę swoją elektryczność i w Blackout wspaniale opisał, co stanie się, gdy zabraknie nam prądu. Zero wieje marketingową sztucznością. Z badań wynika, że czytelnicy spędzają większość swojego czasu w internecie, więc napiszmy jakieś dzieło, które pokaże ciemne strony nowoczesnych technologii. Mam nadzieję, że Helisa okaże się bardziej odkrywcza.

A podsumowując wakacyjne lektury mógłbym rzec, że jedną książkę czytam dla wiedzy (Modzelewski-Werblan, jedną dla stylu (Drach), a jedną, by ów styl zdynamizować (Helisa). Mieszanka dość szalona, ale zawsze czytałem na zmianę poważną i rozrywkową literaturę.


AGNIESZKA PRUSKA

Członkini Oliwskiego Klubu Kryminału. Posiada stopień mistrzowski w aikido. Jej ostatnia powieść to Żeglarz (trzeci tom cyklu „Komisarz Barnaba Uszkier”), ukazała się nakładem wydawnictwa Oficynka.

Tak się złożyło, że tegoroczne wakacje (jak do tej pory) mam dosyć pracowite i szczerze mówiąc moje osiągnięcia czytelnicze nie są imponujące, a stosiki książek do przeczytania jakoś nie chce się zmniejszyć. W ostatni weekend przeczytałam Maski zła Iwony Banach i Zbrodniarza i pannę Kazimierza Kwaśniewskiego. Przedtem były: Ciemna liczba (Arne Dahl), Norwegian Wood (Haruki Murakami), Warszawa kryminalna (Helena Kowalik) i ponownie przeczytana Mantra czaszki (Eliot Pattison). Skończyłam również czytać Efekt Lucyfera Philipa Zimbardo. Oprócz tego cały czas podczytuję książki z zakresu psychologii, kryminalistyki lub takie, które są mi potrzebne do pisania ze względu na tematykę, którą poruszają. Trudno jednak w tym przypadku mówić o przeczytaniu takiej książki od deski do deski. Na sierpień mam zaplanowane: Marionetki Pawła Jaszczuka, trzy powieści Bernarda Miniera, których do tej pory jakoś nie zdążyłam przeczytać, mimo że mam je już od jakiegoś czasu. W kolejce do przeczytania leżą też Dzienniki japońskie Piotra Milewskiego i Litr ciekłego ołowiu Andrzeja Pilipiuka. I jeszcze parę innych, tych ze stosika. Ale na które się zdecyduję, jeszcze nie wiem, bo to różnie bywa. Czasem mam w planach przeczytanie czegoś czego jeszcze nie znam, a sięgam po książkę już znaną. Dwie z wymienionych książek pojadą ze mną na urlop, ale nie jestem pewna, czy nie zafunduję im tylko wycieczki. Na parę dni z autora i czytelnika przeobrażę się w sportowca akidokę i być może po treningach będę tak zmęczona, że będę zasypiała po przeczytaniu kilku stron. Zobaczymy.


DOMINIKA SŁOWIK

Jej debiutancka powieść określana mianem transowej to Atlas: Doppelganger (Znak).

Tego lata sięgam przede wszystkim po klasykę i autorów z mniej lub bardziej ścisłego kanonu (Mann, Singer, Jelinek, Coetzee, Quignard, Ma’rai, Huxley…) Jestem też świeżo po lekturze trylogii „Maddaddam” Margaret Atwood. Teraz po raz kolejny czytam mojego ukochanego Sebalda, Campo Santo i razem z nim wędruję przez korsykański upał. W kolejce czeka Locus Solus Raymonda Roussela wydany przez PiW. Podczytuję też poezję: ostatnio wiersze Anny Piwkowskiej i Urszuli Honek.


 

KUBA WOJTASZCZYK

Ostatnio, nakładem wydawnictwa Akurat, ukazała się jego kolejna książka Dlaczego nikt nie wspomina psów z Titanica?.

W sierpniu czeka na mnie stos książek, do którego pewnie dojdą kolejne pozycje (np. nowa książka Wioletty Grzegorzewskiej Stancje i dwutomowa biografia Gombrowicza z wydawnictwa Czarne). Jednak już teraz zabieram się za reportaż Kasi Tubylewicz Moraliści, czyli rzecz o Szwecji, jej marzeniach i ideałach; o tym, co dobrego daje nam społeczeństwo wielokulturowe, ale też, jakie wymagania przed nami stawia.


MARCEL WOŹNIAK

Autor Biografii Leopolda Tyrmanda. Moja śmierć będzie taka jak moje życie. W tym roku nakładem wydawnictwa Czwarta Strona ukazał się jego kryminał Powtórka, którego akcja toczy się w Toruniu.

Co ja czytam… Sięgnąłem po wyczekiwaną, Tajemniczą śmierć Marianny Biel Marty Matyszczak i Schronisko Mariki Krajniewskiej. Dwa gatunki, dwie polskie, młode pisarki, dwa świetne pióra. Nie mogłem sobie odmówić ponownie Pigmaliona Shawa i Czarodziejskiej góry Manna. A do poduszki, fragmentami i na wszystkie strony Seryjni i wielokrotni mordercy. Profilowanie psychologiczne i psychogeograficzne Łukasza Wrońskiego. Na lekki sen…


Koniecznie podzielcie się w komentarzu waszymi wakacyjnymi lekturami – co już przeczytaliście? A co planujecie na drugi miesiąc wakacji?

Nie byłoby wpisu Co czytają pisarze i pisarki w wakacje? gdyby nie pomoc i wsparcie znajomych: Adama Pietrusiaka (który jest autorem zdjęcia w nagłówku), Oli Zabiełło, Oli Kołodziejek i Mikołaja Kołyszko – zachęcali do pisania i podpowiadali kogo zapytać o wakacyjne lektury. Dziękuję!

Komentarze (7)

  1. Kocham takie artykuły, a jeszcze nigdy czegoś podobnego nie widziałam!

  2. WoW! Jestem pod wrażeniem pomysłu na posta i tego, że udało Ci się zdobyć wypowiedzi tylu pisarzy. Po prostu bomba!

  3. Ciekawy artykuł :) Jestem godna podziwu.

  4. Niestety, pisarze czytając dalej pracują ;) I nawet przy „zwykłym czytadle” nie potrafimy nie analizować, za bardzo wchodzi to w krew.

    • To jednak straszne. Czasem trzeba się wyłączyć i sięgnąć po coś, co będzie tylko rozrywką i zanurzeniem się w innym, wykreowanym świecie. Ciągle analizować – jak stworzone postacie, jak rozwija się fabuła, jaka kompozycja… Nieee!

  5. Bardzo fajny pomysł na wpis. Jestem pozytywnie zaskoczony :)

  6. Jaki rozbudowany tekst – duży szacunek za tak głębokie wniknięcie w temat! Niesamowicie dużo tutaj inspiracji, może dzięki nim sama lepiej zacznę pisać ;)

1 Trackbacki i Pingbacki

  1. Czytaj PL

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: