Budowałam barykadę

Okładka pierwszego wydania tomu "Budowałam barykadę" Anny Świrszczyńskiej

Okładka pierwszego wydania tomu „Budowałam barykadę” Anny Świrszczyńskiej

„Była typową polską postępową inteligentką, czyli agnostyczką, i wzmianek o chodzeniu do kościoła u niej nie upatrzysz. W swojej liryce miłosnej wyzywająca, całkiem otwarcie pisze o zmienianiu mężczyzn, tudzież pierwsza bodaj wśród polskich poetek, nie żenuje się mówić o orgazmie. Jako feministka jest wyjątkowo bezczelna, bo występuje w obronie kobiet gnębionych przez samców, czyli chamów i pijaków. Razem więc niezbyt wzorowa postać, a w kraju katolickim niełatwo wybacza się podobne ekstrawagancje” – tak naszą dzisiejszą bohaterkę opisał w swojej książce Czesław Miłosz. Mowa o Annie Świrszczyńskiej, poetce, dramatopisarce, autorce książek dla dzieci i młodzieży.

Nie będę jednak się dziś zajmować całą jej twórczością, tylko jednym jej wyimkiem, szczególnym i mocnym – wierszami z tomu Budowałam barykadę. Oddajmy głos poetce: „Wojna zrobiła ze mnie innego człowieka. Wtedy też po raz pierwszy wdarło się do moich wierszy moje własne życie i czas, który mnie otaczał. Miałam wielkie trudności z wyrażeniem przeżyć okupacyjnych. (…) Mam całą grubą teczkę wypełnioną nieudanymi próbami opisu jednej ulicznej egzekucji, której byłam świadkiem. Temat mnie przerósł. Dopiero teraz, po trzydziestu latach, odważyłam się na napisanie zbioru wierszy o powstaniu warszawskim.”

Właśnie. Potrzeba było trzydziestu lat dystansu by podjąć próbę opisu wydarzeń z 1944 roku. Tom Budowałam barykadę ukazał się w 1974 roku. Cztery lata wcześniej światło dzienne ujrzał Pamiętnik z powstania warszawskiego Mirona Białoszewskiego. Ta rozpiętość czasowa między wydarzeniem a jego opisem wydaje się być niezbędna. To być może czas na poukładanie emocji, oswojenie przeżytej grozy, znalezienie odpowiednich słów, którymi można opisać to co niewyobrażalne, a jednak doświadczone.

Swoje poszukiwania Świrszczyńska ujęła w teoretyczne ramy, którym dała wyraz we wstępie do zbioru swych wierszy. Pisze tam: „Celem słowa w poezji jest dorosnąć do treści, jednak celu tego nie potrafi ona nigdy osiągnąć, gdyż z energii psychicznej, jaka jest w poecie, wciela się w słowo tylko drobna część. Każdy wiersz ma właściwie prawo żądać nowej poetyki, stworzonej jednorazowo na wyrażenie jego jednorazowej treści. Styl to wróg poety, a największą jego zaletą jest nieistnienie. Można by powiedzieć w paradoksalnym skrócie, że piszący ma dwa zadania. Pierwsze – tworzyć własny styl. Drugie – niszczyć własny styl. To drugie jest trudniejsze i wymaga więcej czasu”.

Budowałam barykadę to poetycki notatnik, pełen suchych, behawiorystycznych opisów, ukazujących wycinki powstańczej rzeczywistości Warszawy. Poetka w jednym z wywiadów zaznacza, że

Barykada jest pisana z pozycji naocznego świadka. Opowiadam o tym, co pamiętam i co widziałam na własne oczy. Starałam się ograniczyć tylko do tego. (…) Moje podejście do powstania jest więc prywatne i wycinkowe. Inni przeżyli więcej, przeżyli rzeczy ważniejsze, straszniejsze niż ja.

To jednak właśnie jest argumentem by sięgnąć po te wiersze, zanurzyć się na chwilę w tę grozę, dotknąć najstraszniejszego, poczuć strach, ból i lęk. Zbiór Budowałam barykadę otwiera wiersz z wymownym tytułem. Pozwólcie – zacytuje go w całości.

 

Ostatnie polskie powstanie

Opłakujmy godzinę

kiedy się wszystko zaczęło,

kiedy padł pierwszy strzał.

 

Opłakujmy sześćdziesiąt trzy dni

i sześćdziesiąt trzy noce

walki. I godzinę

kiedy się wszystko skończyło.

 

Kiedy na miejsce, gdzie żyło milion ludzi,

Przyszła pustka po milionie ludzi.

 

bibliografiaAnna Świrszczyńska, Budowałam barykadę, Czytelnik, Warszawa 1974. | Czesław Miłosz, Jakiegoż to gościa mieliśmy. O Annie Świrszczyńskiej, Wydawnictwo Znak, Kraków 2012. (dostępne w księgarniach). | Renata Stawowy, „Gdzie jestem ja sama”. O poezji Anny Świrszczyńskiej, Universitas, Kraków 2004. | Agnieszka Stapkiewicz, Ciało, kobiecość i śmiech w poezji Anny Świrszczyńskiej, Universitas, Kraków 2014.  (dostępne m.in. w księgarni Tania Książka)Od czerwca 2013 roku w księgarniach można dostać nowy wybór poezji Świrszczyńskiej – Kona ostatni człowiek, wybór i posłowie Konrad Góra, Biuro Literackie, Wrocław 2013. | Warto przeglądać serwisy aukcyjne czy antykwariaty, np. antykwarnia, tam często można znaleźć tomiki wierszy Świrszczyńskiej.

Komentarze (5)

  1. Piękne. Bardzo lubię jej wiersze ale nie znałam tej jej twarzy. Dzięki za ten wpis. Pozdrawiam!

  2. Na pewno sięgnę i przeczytam… tematyka jest mi wyjątkowo bliska. Zapowiada się wzruszająca lektura.

  3. Nie przepadam za wierszami, więc raczej po nie nie sięgnę. Ale recenzja cudowna, pięknie napisana :)

    • Nic, żaden film, żadna książka o powstaniu może z wyjątkiem Kolumbów nie robi takiego wrażenia jak ten zbiór wierszy.

1 Trackbacki i Pingbacki

  1. Udostępnianie piśmiennictwa - Zaginam Rogi

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: