7 książek, które trzeba przeczytać – poleca Krzysztof Nawratek

krzysztof_nawratekDr Krzysztof Nawratek: teoretyk miasta, architekt i urbanista, Starszy Wykładowca (adiunkt) Nauk Humanistycznych i Projektowania Architektury na Uniwersytecie w Sheffield, autor książek: Ideologie w przestrzeni. Próby demistyfikacji (Universitas 2005), Miasto jako idea polityczna (Ha Art 2008), wydanie angielskie University of Plymouth Press 2011), Dziury w całym. Wstęp do miejskich rewolucji (Krytyka Polityczna 2011, wydanie angielskie Zero Books 2011), redaktor tomu Radical Inclusivity. Architecture and Urbanism (DPR-Barcelona 2015), Re-Industrialisation and Progressive Urbanism (w przygotowaniu ? Punctum Books 2016) i wielu tekstów publicystycznych i naukowych. Strona autorska: www.plugincitizen.com Pisze na Twiterze: @citizen_plug_in

 

Siedem książek, które, moim zdaniem, nie zaszkodziłoby przeczytać ? z odnośnikami do dalszych lektur.

  • 105358183bZe wstydem przyznam, że książkę tę przeczytałem dopiero kilka lat temu, dostarczyła mi jednak największej jak dotąd intelektualnej radości ? zacznę więc od Fenomenologii Ducha, Georga Hegla. Ja czytałem nowe tłumaczenie Światosława Floriana Nowickiego (Fundacja Aletheia 2002), nie jestem więc w stanie odnieść się do klasycznego tłumaczenia Adama Landmana, dla czytelników amatorsko (jak ja) zainteresowanych filozofią zapewne nie ma to jednak wielkiego znaczenia. Polecam tę książkę szczególnie na wakacje (ja czytałem ją na plaży), jest dość długa i nie należy do najłatwiejszych. Warto ją przeczytać nie tylko dlatego, że to 'klasyka', ale dlatego, że myśl Hegla jest wciąż obecna i wciąż przydatna w rozumieniu współczesnego świata. Jako lekturę uzupełniającą poleciłbym Fredrica Jamesona The Hegel Variatons (Verso 2010), cieniutką książeczkę 'otwierającą' dzieło Hegla na współczesność, Less Than Nothing Slavoja Zizka (Verso 2012), grubą lecz fascynującą wariację na temat Hegla i Lacana oraz Hegla teoria nowoczesnego państwa Shlomo Avineriego (PWN 2009), książkę którą powinien przeczytać każdy, kto interesuje polityką.
  • Ontologia-socjalizmuJeśli jesteśmy przy polityce i Heglu, to kolejną książką, którą bardzo polecam jest Jadwigi Staniszkis Ontologia Socjalizmu. Ja czytałem wydanie z 2006 roku, ale książka ukazała się po raz pierwszy w podziemnym wydawnictwie Krąg w 1988 roku. To jest dzieło wybitne ? nie tylko jako historyczna analiza przyczyn upadku 'realnego socjalizmu', ale również jako książka dostarczająca intelektualnych narzędzi krytycznych, pozwalających zrozumieć problemy współczesnej wersji kapitalizmu (zwanego czasem kapitalizmem kognitywnym), relację pomiędzy rynkiem, państwem, innowacyjnością. Warto uzupełnić sobie tę lekturę sięgając po głośne Imperium Michaela Hardta i Antonio Negriego (WAB 2005) oraz The Communist Postscript Borisa Groysa (Verso 2010), by zobaczyć jak wybitną myślicielką jest profesor Staniszkis. Warto też sięgnąć do jej ostaniej książki Zawładnąć! Zarys procesualnej teorii władzy (Scholar 2012), która jest swego rodzaju podsumowaniem intelektualnej drogi, jaką Staniszkis przebyła w ciągu ostatnich 25 lat.
  • secular-cityJadwiga Staniszkis (której niestety nigdy osobiście nie poznałem) napisała wstęp do mojej książki Miasto jako Idea Polityczna, może więc warto, bym polecił książkę, która zmieniła moje myślenie o mieście i urbanistyce ? to Secular City Harveya Cox’a (Collier Books 1965). To książka, choć napisana w poprzednim stuleciu wciąż jest aktualna (i wciąż jest wznawiana), analizuje bowiem relacje pomiędzy miastem i miejskim 'świeckim' życiem a religiami (głównie chrześcijaństwem). Tak zwana myśl postsekularna od kilku lat uzmysławia nam, że wieści o śmierci religii jako fenomenie społecznym i politycznym były przedwczesne ? Cox przygotował nas do tego co możemy obserwować dziś, nie tylko w polskich miastach wiele lat temu. Po lekturze Secular City warto sięgnąć do dwu książek opisujących współczesne fenomeny religijne we współczesnych miastach – Postsecular Cities. Space, Theory and Practice zredagowaną przez Justin’a Beaumonta i Christophera Bakera (Continuum 2011) oraz The Fundamentalist City? Religiosity and the remaking of urban space, zredagowaną przez Nezar AlSayyad i Mejgan Massoumi (Routledge 2011).
  • duch-powierzchniJeśli jesteśmy przy postsekularyzmie nie można pominąć Agaty Bielik-Robson Duch Powierzchni. Rewizja Romantyczna i Filozofia (Universitas 2004). Książka mocno inspirowana (intelektualnie, do czego autorka się chętnie przyznaje) przez Harolda Blooma i jego The Anxiety of Influence: A Theory of Poetry (Oxford University Press 1973), książka gęsta, z której można wyprowadzić wiele różnych ścieżek wiodących w różne strony pozwalających penetrować różne dyscypliny wiedzy. Dla mnie była to książka inspirująca bardzo mocno sposób w jaki widzę miasto i relacje pomiędzy miastem a jego użytkownikami a także miastem a 'naturą' – o tym, że sam podział na to, co społeczne a to, co naturalne jest mocno kontrowersyjny można się przekonać czytając Capitalism in the Web of Life: Ecology and the Accumulation of Capital Jasona W. Moore (Verso 2015), mi jednak wciąż trochę bliżej jest do Novalisa i romantyków, niż do ? przy całym szacunku ? Bruno Latoura. Warto przeczytać również dwie kolejne książki Bielik-Robson, zarówno Erros. Mesjański Witalizm i Filozofia (Universitas 2012), jak i Na pustyni. Kryptoteologie późnej nowoczesności (Universitas 2008) są książkami wybitnymi, dostarczającymi wielkiej intelektualnej rozkoszy.
  • zizek-the-monstroityJeśli jesteśmy przy postsekularyzmie pozwolę sobie wrócić do Slavoja Zizka. Być może dla wielu czytelników ten lewicowy filozof jest ? z przyczyn ideologicznych ? trudny do strawienia (w Polsce ? i tylko w Polsce – mały skandal wywołało wydanie przez Krytykę Polityczną dzieł Lenina, zredagowanych i opatrzonych długim wstępem przez Żiżka pod tytułem Rewolucja u Bram). Ja niespecjalnie lubię jego twórczość pop-filozoficzną czy publicystyczną (to samo zresztą dotyczy również publicystyki Jadwigi Staniszkis oraz Agaty Bielik-Robson), gdy jednak Żiżek dotyka tego co poważne, trudno go zignorować. Jego książką, która zrobiła na mnie największe wrażenie, to napisana jako dwugłos z teologiem Johnem Milbankiem The Monstrosity of Christ. Paradox of Dialectic? (MIT Press 2009). Czytając tę książkę zobaczyłem chyba po raz pierwszy wyraźną więź pomiędzy żydowskim mesjanizmem (o którym dużo pisze Bielik-Robson), chrześcijaństwem a rewolucyjnym marksizmem – nie w prostackiej interpretacji Józefa Marii Bocheńskiego, który widział struktury marksizmu jako kopie struktur religii, lecz w fundamentalnym ludzkim marzeniu przekroczenia tego co tu i teraz. Można uzupełnić sobie lekturę tej książki czytając inną książkę Żiżka Kukła i Karzeł. Perwersyjny rdzeń chrześcijaństwa (Branta 2006), oglądając The Pervert’s Guide to Ideology (2012) czy też czytając Alaina Badiou Święty Paweł. Ustanowienie uniwersalizmu (Krytyka Polityczna 2009).
  • Robotnik - Ernst Junger - okładka książkiJeśli jesteśmy przy książkach kontrowersyjnych, nie mogę nie polecić jednej z najważniejszych ? moim zdaniem ? książek XX wieku, jaką jest Robotnik Ernsta Jungera (PWN 2010). Książka wydana w Niemczech w 1932 roku, uznawana na zapowiedź dojścia Hitlera do władzy oraz XXto wiecznych totalitaryzmów. Moim zdaniem jest to nie do końca sprawiedliwa interpretacja. Mimo tego, że Junger był związany z polityczno-intelektualnymi środowiskami tzw. ?konserwatywnych rewolucjonistów? (całkowity brak związku z konserwatywną rewolucją lat 80. XX wieku) i był myślicielem lokującym się zdecydowanie na politycznej prawicy, jego dorobek może ? a moim zdaniem powinien – być 'odzyskany' przez post-sekularną lewicę. Junger zapowiadał klęskę mieszczańskiego ducha, który ? jak widzimy dziś ? w rzeczywistości zmiażdżył Robotnika. Czytajmy więc tę książkę jako dokument klęski, ale nie klęski totalitaryzmu, lecz klęski pracy i twórczości zmasakrowanej przez konsumpcję i ?kreatywność?. Warto uzupełnić lekturę Robotnika powojennymi esejami Jungera Węzeł Gordyjski, Eseistyka lat pięćdziesiątych (Arcana 2013).
  • diuna - frank herbertPrzyznam, że bardziej mnie zawsze interesowały idee niż fabuły, jeśli więc czytam beletrystykę, to najczęściej jest to fantastyka, szczególnie taka, która przede wszystkim buduje światy i w nich opowiada historie. Z tego też powodu z wielką przyjemnością czytam wszystkie książki Jacka Dukaja (na szczególne polecenie ? moim zdaniem ? zasługują Inne Pieśni oraz Perfekcyjna Niedoskonałość), ale jeśli miałbym wybrać jedną książkę, to byłaby to Diuna Franka Herberta (szczególnie, że ? jeśli wam się spodoba ? jest kilka tomów kontynuacji), książka w której jest i polityka, i religia, i ekologia, a wszystko to rozpięte na tysiąclecia (w dalszych książkach serii). Z najnowszych książek ? jeśli lubicie fantastykę ? zdecydowanie polecam trylogię o imperium Radch Ann Leckie (w Polsce ukazał się chyba tylko pierwszy tom Zabójcza Sprawiedliwość), to wspaniała książka o wolności, polityce i miłości jako esencji wszechświata. Jedna z najbardziej feministycznych (to komplement) książek jakie ostatnio czytałem. Niedobrze by było, gdybyście przeoczyli również trylogię The Three-Body Problem (ukazały się dwa tomy ? trzeci za kilka miesięcy, już się nie mogę doczekać!) Cixin Liu. Znajdziecie w niej i fizykę i socjologię, trochę polityki. Przede wszystkim jednak przekonanie, że najwyższy czas byśmy jako ludzie myśleć w kategoriach gatunku a nie narodu.

Komentarze (4)

  1. Czytam sobie te polecenia książek (różnych osób) i zastanawiam się dla kogo to mają być lektury. Dla filozofów? Profesorów? Intelektualistów? Hegel? Postsekularyzm? No na miłość boską, na pewno nie są to lektury dla przeciętnego czytelnika. Denerwuje mnie coś takiego – polecanie (i to z hasłem „trzeba”, albo „musisz”) książek, które niewiele osób jest w stanie strawić, niewiele osób interesuje ich treść, a większość czytelników nie podejdzie do nich nawet z kijem.

    • Kim jest przeciętny czytelnik? Być może postawienie takiego pytania, a także próba odpowiedzi byłyby rozwiązaniem problemu. W tej akcji nie chodzi o to, by przeczytać każdą z polecanych przez zaproszonych naukowców książek. Każdy szuka czegoś dla siebie – np. prof. Łukasz Turski polecił „Kubusia Puchatka” A.A. Milne’a, dr hab. Tomasz Aleksandrowicz – „Fiasko” Stanisława Lema, dr Magdalena Rzadkowolska – „Mistrza i Małgorzatę” Michaiła Bułhakowa. Naukowców proszę o polecenie dobrych książek, które zrobiły na nich duże wrażenie, zachęcam ich do polecenia lektur z dziedziny, którą się zajmują. Stąd tytuły, które być może są za trudne dla statystycznego czytelnika, po które część czytelników bloga nigdy nie sięgnie.

    • Chciałbym się usprawiedliwić – napisałem na wstępie, że polecam książki „…które, moim zdaniem, nie zaszkodziłoby przeczytać…”, zdecydowanie nie uważam, że każdy te akurat książki musi czytać (i wydaje mi się – jak piszę Pola powyżej – że nie jest to intencją tego 'cyklu'), ale być może komuś coś z moich polecanek wyda się interesującym. To trochę jak z muzyką – czasem znajomi polecają mi rzeczy strasznie dziwne, które po kilku minutach wyłączam, ale czasem zdarzy się, że coś znajdę ciekawym i ważnym. Nawet jeśli dalekim od tego, czego zazwyczaj słucham. Proszę więc podejść do mojej listy w podobny sposób – jako zaproszenie do wyjścia z własnej czytelniczej niszy. Bardzo delikatne i nieśmiałe zaproszenie.

  2. Komentarz już grubo po 'dacie przydatności', ale może następni czytelnicy bloga się zgodzą z tym, co poniżej. Uważam, że nie ma tu czego usprawiedliwiać. Jeżeli ktoś szuka książek dostępnych dla większości czytelników, zarówno pod kątem przystępności ich treści jak i powszechnie interesujących tematów, to polecam takiej osobie wejść na pierwszy z brzegu ranking TOP 100 książek typu lubimyczytać i zanurkować w tych lekturach. Może akurat wystarczy na kolejny rok. Nie widzę sensu żeby każdy blog czytelniczy miał de facto powielać tego typu rankingi tylko po to, żeby trafić do 'przeciętnego czytelnika'. I tak, należy opatrywać tego typu subiektywne rankingi hasłem „trzeba” i „musisz” po to żeby przekonywać społeczeństwo do tego, że poza oczywistymi książkami, istnieje coś jeszcze, bo uważam że czytania trudniejszej lektury można się nauczyć, tylko trzeba czasem wyjść poza to wychodzone poletko, dobrze już znanego, trawnika prostego przekazu i 50 twarzy Chwasta (niektórzy zrozumieją). Powoli, krok po kroku – da się.
    Pozdrawiam

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie będzie widoczny.


*


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.